“Najważniejsze to bawić się gotowaniem” – tak właśnie twierdzi Nela Rubinstein. “Ja przez gotowanie staram się wyrazić moje uczucie: radość życia, sympatię dla przyjaciół i miłość dla rodziny”. Jej posiłki wyrażają więcej emocji niż słowa niejednego z nas.

Panią Rubinstein, żonę Artura Rubinsteina – wielkiego pianisty i niesamowitego smakosza, od najmłodszych lat fascynowało to, że wszelkie uroczystości zawsze łączyły się z jedzeniem. Pasję do gotowania wyniosła z rodzinnego domu, w którym każdy posiłek stawał się rytuałem.
Magdalena Gessler – malarka, profesor Szkoły Kuchni Królewskiej w Madrycie, “maluje” portrety wybranych osób na tortach. “U Fukiera” na warszawskim Rynku Starego Miasta w październiku 1991 r. urządziła dla księżniczki Anny “Białe przyjęcie”. Wszystkie potrawy były białe, nawet cielęcina podana w białym sosie, z kopytkami i musem ze szparagów.
Wojciech Mann preferuje wideo-party. Uważa, że przyjęcia są okazją “do zawarcia i zerwania znajomości, do oplotkowania bliźnich, do pokazania się, zaimponowania”. Nie jest ważne, by goście się najedli. Najważniejsze są koktajle i bardzo dużo lodu. Poza tym drobne przekąski.
Marek Niedźwiedzki nie wyobraża sobie przyjęcia bez dobrej muzyki. Na powitanie poleca delikatnego George’a Michaela, do tańca m.in. Jacksona, Prince’a, Madonnę. Sądzi, że nie ma muzyki na zakończenie – ewentualnie The Doors.
Piotr Kuncewicz, który od lat lubi opowiadać o jedzeniu, zachęca, by proszony obiad był wyrafinowany, i odsyła czytelników do “Czarodziejskiej góry”, cytując smakowite zdanie: “Na obiad było chaud-froid, przybrane rakami i połówkami wisien, do lodów podano patisserie w koszyczkach plecionych z karmelu, a potem świeże ananasy”.
Tags: gotownie, kopytka, kuchnia, przepisy kulinarne














































